Marian Lipiec

dokumentacja foto i video, wspomnienie Andrzej Bieńkowski

Wygnani z Wesela

Stajemy przed obejściem Lipca, a ten się rozgadał. „Widzi pan ten płot, o tam, na zakręcie, tu wygnali niedawno z wesela grajków i zawołali mnie, żebym dokończył. Wzięli muzykantów z innej wsi. Jak nasi ludzie zaczęli śpiewać, to nie umieli zagrać. Nic nie mówiąc, przyszli do mnie, czybym nie zagrał. Mówię – Dobra, ale bez trąbki, tylko ze skrzypkiem i bębnistą. – Zgoda – mówią.”

Pojechałem samochodem po skrzypka. A ten poszedł jak raz na zające. Chodzimy po lesie, nawołujemy. Wreszcie go znaleźliśmy. Wsiadamy w samochód i do domu. Tam się oskrzybał (ogolił), przebrał, i na wesele. Jakeśmy pojechali, to ojciec weselny podchodzi do muzykantów. Podnosi rękę, przerywa grę i mówi: „Spierdalajta stąd, jak nie umieta grać. A zadatek sobie ostawta”.

Lipiec na boku usprawiedliwia się przed przepędzoną kapelą, że został tak samo wynajęty jak oni. Wiele razy zdarzyło się, że przepędzano muzykantów z wesela i przyjeżdżano po niego.

– A z tym wypędzaniem czekano, aż przyjdą następni, żeby nie zostać bez muzyki – mówi. – Innym razem zamówiono mnie na wesele pod Przytyk. Jadę ze swoimi na miejsce. Patrzę, a tu już jest kapela i gra! Sprawa delikatna i honorowa, bo gra nie byle kto, tylko Józek Zaraś ze swoimi muzykantami. Wypili już galancie i wesoło im.

Idę do ojca weselnego i pytam, co jest. A ten mi na to, że nic nie wie. Przyszedł pan młody i mówi, że nie zamawiał Zarasia, tylko mnie. Idziemy do Zarasia. Ten mówi, że jak przyjechali umawiać go na wesele, to był napity. Na kartce zapisał, gdzie to wesele. Ale nie mógł kartki znaleźć, wydawało mu się, że to tu.

Mówię mu, niech jedzie pod kościół. Może jakieś wesele jest bez muzyki. Zaraś wynajął samochód, zabrał kapelę, jedzie pod kościół. Ale wszystkie wesela mają muzykantów. Więc jadą do domu poszukać tej kartki z zapisanym weselem. Kartki nie mogą znaleźć i pieniędzy, żeby zapłacić za samochód. Więc kierowca łaps za skrzypce. Nie oddam, aż mi nie zapłacicie – mówi. Z. poleciał na wieś pożyczyć pieniądze i wykupił skrzypce. Na wesele już nie pojechał.

fragment książki Sprzedana muzyka Andrzeja Bieńkowskiego, wydawnictwo Czarne, 2007

 

Fotografie archiwalne: Archiwum Muzyki Wiejskiej

Biogram

Marian Lipiec 1937-2013 / Radomskie

Znakomity tradycyjny harmonista weselny z Wygnanowa. Jego gra mazurków z rubatem i fermatami doskonale nadawała się do tańca. Był często zapraszany na wesela. Tworzył kapelę ze skrzypkiem Piotrem Strzałkowskim i bębnistą Marianem Lipcem juniorem. Nauczył gry swojego ciotecznego brata Tadeusza Lipca (1944-2020), który też się stał popularnym harmonistą.

Publikacje:
2001 – Ostatni wiejscy muzykanci Andrzeja Bieńkowskiego, wyd. Prószyński i S-ka (2012 – drugie wydanie, Wydawnictwo Muzyka Odnaleziona)
2007 – Sprzedana muzyka Andrzeja Bieńkowskiego, wyd. Czarne

Dyskografia:
2007  Ostatni wiejscy muzykanci [CD], Wydawnictwo Muzyka Odnaleziona

płyta dostępna w serwisie Bandcamp 

Artykuły powiązane:

napisz do nas

Not readable? Change text. captcha txt
0
Share This
0
    0
    Twój koszyk
    Twój koszyk jest pustyWróć do sklepu