Antoni Wyrwiński

dokumentacja foto i video, wspomnienie Andrzej Bieńkowski

Obyczaje weselne – opowieść Adama Wyrwińskiego o bracie Antonim i kapeli

Wyjazd na badania do Korzyc, do Adama Wyrwińskiego (właśnie dostał nagrodę Kolberga)… Wyrwiński pokazuje dyplom i książkę, którą dostał. Zaczynamy wspominać jego brata Antoniego, harmonistę (harmonia pedałowa).  Pan Adam mówi, że brat początkowo grał na skrzypcach – uczył się u ojca Józefa (1882-1956), ale już od 17. roku życia Antoni grał na harmonii. Pierwszą harmonię, czarną, rozciąganą, ojciec kupił od Franciszka Jabłońskiego z Pawłowa, harmonisty. W ramach transakcji Jabłoński zobowiązał się nauczyć Antoniego mazurków i oberków, ale jak się zorientował, że Antoni gra bardzo dobrze, to skończyło się i pokazał tylko „dwa kawałki”, bo bał się konkurencji. I tak zaczęli grać: ojciec na skrzypcach, Antoni na harmonii i Adam na barabanie. Ale dla młodego chłopaka harmonia rozciągana była za ciężka „do pracy” na dwudniowym weselu. Ojciec kupił pedałówkę i tak już zostało. Kiedy Antoni zaczął grać, to poszła po okolicy fama o nowym dobrym harmoniście. To przyjechał do Ostałówka sławny harmonista Kurzawa, żeby posłuchać, jak Antoni gra.

Gdy ojciec się już zestarzał, to grali: Adam skrzypce, Antoni harmonia pedałowa i Jaskóła baraban. Aż któregoś razu, między pierwszym a drugim dniem wesela, spali we trzech na słomie w izbie, a Adam miał w kieszeni pieniądze z marszówki, i rano patrzy, a kieszeń pusta. Było ich tylko trzech, „a wiadomo, że brat by nie ukradł”, więc podejrzenie padło na Jaskółę. Ten się wypiera, że nie on, ale Adam na to: „Więcej z nami grać nie będziesz”.

Wyrwińscy wspominają dawne wesela, które odbywały się w jednej izbie, w niej tańczono albo jedzono – wtedy wnoszono deski z wozu jako stoły, ustawiano na kobyłkach, a na noc kładziono kilka snopków zboża i spano pokotem. Miejscowi szli do swoich domów, albo jak ktoś przyjechał końmi, to też wracał, ale na ogół wszyscy „zamiejscowi” spali na słomie, którą rano sprzątano i znowu śniadanie i tańce.

Na weselach jadano biednie, jeszcze „we wojnę”: kasza jaglana, kapusta. A po wojnie, jak już trochę było lepiej, to pojawiło się mięso – jako rarytas. Tak, że ojce weselni stali przy wejściu i każdemu dawali do ręki malutki ochłap mięsa i kieliszek wódki.

Na drugi dzień po śniadaniu byli „przebierańcy”. Było zawsze we wsi kilkoro ludzi, którzy umieli „przedstawiać”. Np. w Ostałówku był facet, co „przedstawiał” młynarza. Przebierał się w fartuch, posypywał mąką, „umączył się, wyciągał gdzieś z komory żarna i udawał, że miele. Stukał ręką w żarna tak, że wydawało się, że ziano się sypie, i odgrywał monologi niby do żony: Patrzaj, już się ziarno sypie, leć no coś przynieś”. Naśladował dźwięki i niby prowadził rozmowy z żoną (klientem?). „Było do śmiechu”, mówi Wyrwiński. Przebierano się też za księdza, organistę, dwóch facetów przebierało się za młodą parę i żądali ślubu, ale już „organista” wołał, że wiozą umarłego na pogrzeb, żeby ksiądz się śpieszył z tym ślubem, „bo pogrzeb się szykuje”. Ksiądz wysyłał organistę na wieżę kościelną, czy aby nie wiozą drugiego nieboszczyka, a w tym czasie udzielał ślubu dwóm przebranym facetom. Mówiono: „organista z bakalarzem zjadły kluski za ołtarzem”. Parodiowano też przemowy, kazania księdza i zapowiedzi. Przebierały się chłopy za lekarzy, łapali baby, kładli na stół, żeby zbadać. „Lekarz” cały czas monologował, parodiując to, co pamiętał z wizyt u doktorów, osłuchiwał, stawiał diagnozy, zadzierał babie kieckę i „leczył”. Albo wsadzano przebierańców za młodą parą na wóz i ciągnięto do gminy, żeby dano im ślub cywilny. Na wozie były absurdalne przedmioty i zwierzęta: świnia, owca, kura, pies (przywiązane, żeby nie uciekły).

opowieść z 2003, fragment książki 1000 kilometrów muzyki. Warszawa –Kijów Andrzeja Bieńkowskiego, wyd. Mazowieckie Centrum Kultury i Sztuki (dzisiejszy MIK), 2009

 

Fotografie archiwalne: Archiwum Muzyki Wiejskiej


glosnik-malyfragmenty utworów na stronie Archiwum Muzyki Wiejskiej

Biogram

Antoni Wyrwiński 1921-1933

Antoni Wyrwiński – grał na harmonii pedałowej w rodzinnej kapeli. Kapela ogrywała wesela w Radomskim, w okolicach Szydłowca w latach 1945-1990. Wcześniej bracia Antoni i Adam (skrzypek 1925-2005) grali z ojcem Józefem, skrzypkiem. Antoni Wyrwiński wraz z Adamem Wyrwińskim i barabanistą Stanisławem Cielochem (po jego śmierci z Janem Karczewskim) tworzą nowoczesną kapelę weselną. W 1984 zdobyli III nagrodę podczas Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu, a w 2003 Nagrodę im. Oskara Kolberga.

Publikacje:
2001 – Ostatni wiejscy muzykanci Andrzeja Bieńkowskiego, wyd. Prószyński i S-ka (2012 – drugie wydanie, Wydawnictwo Muzyka Odnaleziona)

Dyskografia:
2007 Ostatni wiejscy muzykanci [CD], Wydawnictwo Muzyka Odnaleziona
2010 – Mazurki do wynajęcia, Wydawnictwo Muzyka Odnaleziona
2010  Mistrzowie harmonii. Triumf i porażka, Wydawnictwo Muzyka Odnaleziona
2011 – Śpiewy, gwizdy, krzyki. Czyli prosto ze wsi, Wydawnictwo Muzyka Odnaleziona

 

Artykuły powiązane:

napisz do nas

Not readable? Change text. captcha txt
Share This